Quady

Quady w Parku Rozrywki Aktywnej BARTBO

Była za piętnaście dwunasta. „Szybciej! Szybciej!” – poganiał grupę Krzysiek, który nie mógł doczekać się tego co wydarzy się po południu. W końcu drzwi od vana zamknęły się z głuchym hukiem. Jedziemy! Wśród znajomych Krzysztofa widać było podekscytowanie na twarzach. Zdawali sobie sprawę, że dziś będzie głośno i brudno.

Po niespełna kwadransie podróży zaparkowali. Wysiedli z samochodu i byli zdziwieni ogromną przestrzenią. „To tu będziemy jeździć?” – zapytał Grzesiek, kolega z ekipy. „Tak!” – tłumaczę im, iż tu nastąpi rozgrzewka, następnie zabiorę ich w niezwykłe miejsca które zapamiętają na kolejne miesiące. W tle słychać było cichy pomruk maszyn. Precyzyjnie pracujące motory w quadach Yamahy od razu zwróciły uwagę przyjezdnych. Rozglądali się szukając wzrokiem miejsca z którego dochodził dźwięk. „Chodźmy więc!” – prowadzę grupę w miejsce zbiórki. Jaka moc? Jaki napęd? Gdzie jest gaz? Jak szybko można nim jechać? – od razu posypały się pytania gdy tylko mężczyźni zobaczyli czterokołowce. Wyjaśniłem panom technikę jazdy. Śmialiśmy się gdy Krzysiek krzyczał: „Jedziemy na bagna!” – świadomie zrezygnował z łatwych tras na rzecz przygody.

Rozpoczęliśmy ekstrawaganckie wydarzenie. Na początek po przygotowanym torze. „Jesteście gotowi na więcej?” – zadałem retoryczne pytanie. Widać było kiwające na tak czarne kaski kierowców. Duktami dojechaliśmy w ekstremalną strefę: błoto wymieszane z wodą, trawą a także zaroślami. Spod kasków dochodziły wrzaski ekscytacji zagłuszane przez ryk napędów. Odważne do tej pory twarze prowadzących zaczynały przybierać różne grymasy. Nie mniej żadna z postaci nie okazywała zwątpienia. Ruszyli! Pierwszy wyrwał się Krzysiek, za nim dwóch kolegów i Grzesiek. Pierwsze trzy maszyny przy hałasie silników przemknęły przez bagno. Grzesiek utknął. Jego pojazd zakopał się tak głęboko iż tylko siedzisko pozostało suche. „Wyjedziesz?” – pytam zdejmując kask. Kręci głową porozumiewawczo na nie. Napęd na cztery koła okazał się nie wystarczający.
W grupie siła więc postanowiliśmy mu pomóc. Nie myśląc zbyt długo weszliśmy w grzęzawisko. Była nas czwórka i Grzegorz na quadzie. Każdy z nas stanął przy jednym kole. Na hasło GAZ! szofer nacisnął manetkę na maksa. Na nasze mundury rozprysł spod kół szlam. Szybki w hełmach przestały przepuszczać światło a my wciąż szarpaliśmy się z wehikułem. Udało się! Cały zespół wyszedł z opresji z uśmiechem. Otrzepaliśmy się z mułu i pojechaliśmy bawić się dalej. 

Impreza trwała jeszcze kilka godzin. Głębokie przeprawy wodne, koleiny, trawersy to wszystko pokonywaliśmy siedząc na mechanicznych rumakach. Wróciliśmy po piętnastej. Patrzyłem na osoby schodzące z czterokołowców. Widziałem świecące się z radości oczy, zakurzone od pyłu policzki, mundury z których odrywał się bród. Podszedłem do Krzyśka i przecierając własne oblicze pytam go: „i jak?”; „Ale jazda! czegoś tak podniecającego się nie spodziewałem!” – powiedział już zmęczonym głosem.

Po wyprawie moi goście umówili się na wieczorne spotkanie. Omawiali swoje przeżycia a także odtwarzali nakręcone wtedy filmy. Wiem, że opowieści były ekscytujące. Emocje które wywołały konie mechaniczne zostały na stałe zakorzenione w głowach kolegów Krzyśka.

Dysponujemy flotą 35-ciu rejestrownych nowych quadów Yamaha Grizzly 350 4x4.

Proponujemy wyprawy na quadach w teren (wymagane prawo jazdy kategorii B)
lub jazdę po torze (nie wymagane prawo jazdy).

Ceny:

Na stałe na terenie Parku do dyspozycji są 2-3 quady

  • 20 zł / quad / 5 min.
  • 50 zł / quad / 15 min.
  • 150 zł / quad / 1h

W przypadku większej ilości quadów (do 35 szt.) konieczna jest wcześniejsza rezerwacja.

  • 150 zł / quad / 1h przy rezerwacji dzień lub dwa przed
  • 600 zł / quad / 4h przy rezerwacji z wyprzedzeniem większym niż dwa dni